Sytuacja i miejsce w uniwersytecie uczonego–badacza uległy zmianie. Obecnie wejście do społeczności badaczy umożliwia nie tylko ważna dawniej gotowość do prowadzenia pracy naukowej, wsparta kwalifikacjami; liczy się głównie dotychczasowy dorobek i produktywność naukowa, a zwłaszcza umiejętność zdobywania grantów. Dawniej stopień zaangażowania w badania był sprawą indywidualnej odpowiedzialności każdego uczonego. Jeśli system finansowania badań uwzględnia produktywność naukową, to udział każdego uczonego w pracy badawczej leży w zakresie zainteresowań kolektywnych danej jednostki organizacyjnej, każdy bowiem dodatkowy aktywny badacz i każdy wzrost produktywności lub/i cytowań to dodatkowe pieniądze z dotacji. Uczeni muszą przedkładać swe plany badawcze władzom departamentu.
Najaktywniejszym badaczom ogranicza się pensum, by mogli się skupić na pracy badawczej, wykluczenie badaczy z grona prowadzących dydaktykę oznacza nowy rozdział obowiązków i dodatkowe obciążenia. W efekcie podejmowane są nic prac ważne dla wkładu w rozwój nauki, ale pozwalające na szybkie publikacje. Występuje też zjawisko rozdrobnienia publikacji: aby poprawić statystykę osiągnięć, publikuje się częściowe wyniki badań, krótkie opracowania, a nie wyniki pogłębionych studiów (w krajach Europy Zachodniej, gdzie stosowane są metody oceny ilościowej, najwięcej zwolenników mają one w środowisku biurokracji państwowej, a także wśród najlepszych uczelni, które kładą nacisk na publikacje). Niektórzy badacze podważają jednak utożsamianie jakości z poziomem wskaźników. Zwracają uwagę, że takie oceny prowadzą do manipulacji, krytykują fakt wyrażania osiągnięć nauki w jednowymiarowych terminach liczbowych, gdyż ich zdaniem ogranicza to immanentną cechę procesu badawczego – jego niepewność oraz złożoność

Sytuacja badaczy i ich życie naukowe by www.doktoraty.plParadoksalnie, systemy rankingowe i parametryczne, mające podnosić jakość badań naukowych, często prowadzą do ich dewaluacji. Obserwujemy powstawanie swoistej „gospodarki punktowej”, w której wartość intelektualna ustępuje miejsca kalkulacji bibliometrycznej. Transformacja ta pociąga za sobą głębokie konsekwencje epistemologiczne i instytucjonalne – następuje bowiem przesunięcie od wiedzotwórczej funkcji uniwersytetu w kierunku produkcji mierzalnych wyników. Zjawisko to nazywane jest w literaturze przedmiotu „mcdonaldyzacją nauki”, gdzie liczy się przede wszystkim efektywność, wymierność i przewidywalność, kosztem oryginalności i głębi intelektualnej.
Reforma ta przekształca również samą tożsamość uczonego, który z autonomicznego poszukiwacza prawdy staje się przedsiębiorczym wytwórcą publikowalnych treści. Relacja między badaczem a instytucją nabiera charakteru transakcyjnego – wymiana punktów za finansowanie zastępuje dawny etos akademicki oparty na dążeniu do wiedzy jako wartości autotelicznej. Warto jednak zauważyć, że w długiej perspektywie historycznej, innowacje i przełomy naukowe rzadko wynikały z badań podporządkowanych zewnętrznym kryteriom efektywności, lecz z dociekań motywowanych wewnętrzną ciekawością poznawczą i gotowością do intelektualnego ryzyka.
