Dlaczego ten temat jest ważny?
Fundamentem nauki jest zaufanie. Ufamy, że badania, na które powołują się lekarze, inżynierowie i politycy, są rzetelne. Ufamy, że proces recenzji naukowej odsiewa błędy i oszustwa. Dziś to zaufanie jest podważane na skalę przemysłową. Wyobraźmy sobie fabryki, które nie produkują samochodów czy mebli, lecz fałszywe artykuły naukowe, gotowe do kupienia i opublikowania. To nie scenariusz filmu science fiction, lecz ponura rzeczywistość. Szacuje się, że nawet 400 000 publikacji naukowych, które ukazały się w latach 2000-2022, może pochodzić z takich właśnie „fabryk publikacji” (ang. paper mills). To zalew dezinformacji, który spowalnia postęp, opóźnia rozwój nowych terapii i podkopuje społeczne zaufanie do nauki.
Czym są fabryki publikacji i jak działają?
Fabryki publikacji to zorganizowane, komercyjne przedsięwzięcia, których celem jest produkcja i sprzedaż fałszywych lub niskiej jakości manuskryptów naukowych. Ich model biznesowy jest prosty i cyniczny:
-
Sprzedaż autorstwa: badacz, który potrzebuje publikacji do awansu zawodowego, może po prostu „kupić” swoje nazwisko na liście autorów gotowego artykułu.
-
Produkcja na zamówienie: fabryki tworzą artykuły od zera, często z fabrykowanymi danymi i zmanipulowanymi obrazami.
-
Manipulacja procesem recenzji: oferują usługi fałszywych recenzji, podszywając się pod prawdziwych naukowców lub tworząc fikcyjne tożsamości, aby zapewnić pozytywną ocenę pracy.
Problem jest potęgowany przez systemową presję na publikowanie (publish or perish). W wielu instytucjach na świecie liczba publikacji i wskaźnik cytowań (impact factor) czasopisma są kluczowymi metrykami oceny naukowca. Stwarza to perwersyjną zachętę do oszustwa – łatwiej i szybciej jest kupić publikację, niż przeprowadzić rzetelne, wieloletnie badania.
Jak rozpoznać artykuł z fabryki? Czerwone flagi dla każdego
Choć metody fabryk stają się coraz bardziej wyrafinowane (zwłaszcza z użyciem AI), istnieje szereg sygnałów ostrzegawczych, które mogą pomóc zidentyfikować podejrzaną pracę. Grupa niezależnych „naukowych detektywów”, którzy na co dzień tropią oszustwa, wskazuje na kilka typowych cech.
| Kategoria | Przykładowe sygnały ostrzegawcze (czerwone flagi) |
| Obrazy i dane | Powielone lub zmanipulowane obrazy (np. te same wykresy w różnych artykułach, ślady cyfrowej edycji). |
| Tekst i język | Nielogiczne lub bezsensowne zdania, często wygenerowane przez AI (tzw. „tortured phrases”), niepasujące do kontekstu. |
| Cytowania | Odniesienia do artykułów kompletnie niezwiązanych z tematem, mające na celu sztuczne podbicie cytowań innych prac. |
| Autorzy | Nietypowe wzorce współautorstwa, np. grupa badaczy z różnych, niepowiązanych ze sobą dziedzin i krajów. |
| Proces recenzji | Sugerowanie recenzentów o fałszywych tożsamościach, podejrzane adresy e-mail (np. z domen publicznych zamiast instytucjonalnych). |
Dostępne są już darmowe narzędzia, takie jak Problematic Paper Screener, które pomagają zautomatyzować wyszukiwanie takich podejrzanych publikacji.
Pięć kroków do uzdrowienia nauki – manifest „naukowych detektywów”
Aby powstrzymać tę patologię, potrzebne jest skoordynowane działanie całej społeczności naukowej. Grupa ekspertów, na co dzień walcząca z fabrykami publikacji, proponuje pięciopunktowy plan działania.
-
Badanie i zrozumienie wroga
Wiedza na temat fabryk publikacji jest wciąż fragmentaryczna. Musimy systematycznie badać, gdzie się znajdują, w jakich dziedzinach specjalizują (szczególnie podatne są te, gdzie liczba możliwych eksperymentów jest ogromna, np. krystalografia czy badania nad niekodującym RNA) i jak wykorzystują sztuczną inteligencję do masowej produkcji fałszerstw. -
Edukacja i budowanie odporności
Każdy – od studenta, przez redaktora, po pracownika agencji grantowej – musi wiedzieć, czym są fabryki publikacji i jak je rozpoznać. Szkolenia z rzetelności naukowej powinny być standardowym elementem edukacji na każdym etapie kariery naukowej. -
Uszczelnienie procesu publikacyjnego
Wydawcy muszą wdrożyć skuteczniejsze mechanizmy weryfikacji. Obejmuje to m.in. automatyczne sprawdzanie, czy artykuł nie został złożony jednocześnie do kilku czasopism, rygorystyczną weryfikację tożsamości recenzentów oraz budowę systemów jednoznacznej identyfikacji autorów (np. ORCID połączony z „markerami zaufania”). Konieczne jest też promowanie otwartej nauki i wymóg udostępniania surowych danych, co utrudnia fałszerstwa. -
Pociągnięcie do odpowiedzialności nieuczciwych graczy
Bezkarność zachęca do oszustw. Konieczne jest wprowadzenie realnych konsekwencji:-
Dla autorów: instytucje i agencje grantowe muszą uznawać korzystanie z fabryk za poważne przewinienie naukowe, skutkujące sankcjami, w tym zakazem ubiegania się o granty.
-
Dla wydawców: artykuły zidentyfikowane jako fałszywe muszą być natychmiast wycofywane (rejestrowane). Obecne procedury, często długotrwałe i skupione na prawach autorów, nie są przystosowane do walki z oszustwami na skalę przemysłową.
-
Dla redaktorów: redaktorzy, którzy systematycznie akceptują prace z fabryk, muszą być usuwani z kolegiów redakcyjnych.
-
-
Finansowanie działań obronnych
Praca „naukowych detektywów” jest najczęściej nieodpłatna i ryzykowna – spotykają się z groźbami i pozwami sądowymi. Konieczne jest stworzenie mechanizmów finansowania ich działalności, np. przez agencje grantowe lub konsorcja uniwersyteckie. Potrzebne są też fundusze na pokrycie kosztów prawnych, które chroniłyby demaskatorów.
Podsumowanie: to nie problem jednostek, to problem systemu
Zaprezentowane kroki mogą pomóc powstrzymać falę naukowych fałszerstw. Jednak dopóki system nagradza ilość, a nie jakość, zawsze znajdą się chętni do gry na skróty. Potrzebna jest głęboka, strukturalna zmiana w sposobie oceny i nagradzania naukowców. Musimy odejść od ślepej wiary w metryki na rzecz holistycznej oceny realnego wkładu badacza w rozwój wiedzy. Tylko wtedy będziemy w stanie skutecznie zlikwidować fabryki fałszywych badań i odbudować pełne zaufanie do nauki.
Fabryki fałszywych badań: jak armia detektywów walczy z plagą oszustw w nauce by www.doktoraty.pl