Wyobraźmy sobie pierwsze chwile budowy ludzkiej bazy na Marsie. Zanim postawimy tam stopę, na Czerwoną Planetę przybędzie awangarda – nie jeden, potężny i skomplikowany robot, ale cała flota mniejszych, zwinnych i inteligentnych maszyn. To one, niczym kosmiczne mrówki, przygotują teren, rozstawią panele słoneczne i zbudują pierwsze moduły habitatu. Ta wizja, choć brzmi jak scenariusz filmowy, jest dziś jednym z najważniejszych kierunków rozwoju robotyki kosmicznej. Dlaczego? Ponieważ wysłanie roju prostszych robotów jest znacznie bezpieczniejsze, elastyczniejsze i bardziej efektywne niż poleganie na jednej, superzaawansowanej maszynie, której awaria mogłaby zniweczyć całą misję. Stajemy jednak przed fundamentalnym pytaniem: jak sprawić, by dziesiątki autonomicznych robotów działały razem jak jeden, doskonale zgrany organizm?

Okładka opracowania naukowego przedstawiająca tytuł "Multi-Robot Formations for Area Coverage in Space Applications", symbolizująca temat zaawansowanej robotyki kosmicznej.

Problem do rozwiązania: Perfekcyjne pokrycie terenu

Podstawowym zadaniem dla takiego roju jest „pokrycie terenu” (ang. area coverage). Chodzi o to, by roboty rozlokowały się w przestrzeni tak, aby ich czujniki (np. kamery, skanery czy anteny komunikacyjne) objęły zasięgiem jak największy obszar, minimalizując jednocześnie „martwe pola” i niepotrzebne nakładanie się na siebie. To kluczowe przy mapowaniu lądowisk, tworzeniu sieci komunikacyjnej dla przyszłych astronautów czy poszukiwaniu cennych zasobów, jak lód wodny.

Aby rozwiązać ten problem, naukowcy i inżynierowie rozwijają złożone algorytmy sterowania. Przyjrzyjmy się dwóm czołowym, konkurencyjnym podejściom, które reprezentują zupełnie różne filozofie myślenia o współpracy maszyn.

Podejście 1: Wektorowa elegancja – roboty jak magnesy

Pierwsza metoda opiera się na prostym, ale potężnym koncepcie z fizyki – polach sił. Wyobraźmy sobie, że każdy robot w roju jest jak magnes. Jest przyciągany w stronę celu (np. środka obszaru do zmapowania), ale jednocześnie odpychany przez swoich sąsiadów, aby utrzymać od nich bezpieczny dystans.

  • Jak to działa? Algorytm w czasie rzeczywistym oblicza sumę wszystkich „sił” (wektorów) działających na każdego robota. Siły przyciągające kierują go do celu, a siły odpychające, generowane przez inne roboty w pobliżu, zapobiegają zderzeniom i zbytniej koncentracji. Robot po prostu porusza się w kierunku wynikowej siły.

  • Zalety: To podejście jest niezwykle lekkie obliczeniowo i szybkie. Nie wymaga skomplikowanej komunikacji – wystarczy, że roboty „widzą” się nawzajem. W prostych scenariuszach, na płaskim terenie, pozwala na błyskawiczne osiągnięcie stabilnej i efektywnej formacji.

  • Wady: Metoda ta staje się problematyczna w złożonym środowisku. Nagłe przeszkody czy zmiany wysokości terenu mogą prowadzić do nieprzewidywalnych zachowań, takich jak oscylacje (roboty poruszają się w przód i w tył bez celu) lub utknięcie w lokalnym optimum, które dalekie jest od idealnego rozwiązania.

To podejście można porównać do rozproszonej grupy muzyków, z których każdy stara się grać w harmonii z innymi, słuchając ich na bieżąco. Działa świetnie, dopóki akustyka jest prosta.

Podejście 2: Uczenie maszynowe – inteligencja zrodzona z doświadczenia

Druga filozofia jest znacznie bardziej złożona i inspirowana biologią oraz naukami społecznymi. Zamiast programować sztywne reguły, „uczymy” roboty, jak mają współpracować. Sercem tego systemu jest zaawansowany algorytm uczący się (w tym przypadku tzw. Organizational-learning oriented Classifier System, OCS), który działa na zasadzie prób i błędów oraz nagród.

  • Jak to działa? Każdy robot (nazywany „agentem”) posiada własny, ewoluujący zestaw reguł typu „JEŚLI… TO…”. Na przykład: „JEŚLI inny robot jest za blisko I znajduję się daleko od celu, TO przesuń się w lewo”. Algorytm przechodzi przez tysiące symulowanych iteracji. Za każdym razem, gdy rój osiąga dobrą konfigurację (wysokie pokrycie terenu, małe zużycie energii), roboty, które się do tego przyczyniły, otrzymują „nagrodę” w postaci wzmocnienia ich reguł. Co więcej, roboty mogą okresowo „wymieniać się” najlepszymi regułami, ucząc się od siebie nawzajem.

  • Zalety: To podejście jest niezwykle potężne. Potrafi znaleźć optymalne rozwiązania w bardzo skomplikowanych scenariuszach, uwzględniając przeszkody, różnice w terenie, a nawet różne typy robotów w roju. System jest elastyczny i potrafi adaptować się do nieprzewidzianych zmian.

  • Wady: Jego największym minusem jest ogromna złożoność i koszt obliczeniowy. Proces „treningu” jest długi, a znalezienie idealnych parametrów dla algorytmu (np. wysokości nagród) samo w sobie jest wyzwaniem. Wymaga też znacznie większej mocy obliczeniowej, co w warunkach kosmicznych jest zasobem na wagę złota.

To jak trenowanie elitarnej drużyny sportowej – proces jest żmudny i wymaga czasu, ale dobrze wyszkolony zespół potrafi zagrać mistrzowsko w każdych, nawet najtrudniejszych warunkach.

Wyniki starcia: Porównanie w kontrolowanych warunkach

Aby obiektywnie ocenić obie metody, przeprowadzono setki testów w zaawansowanym środowisku symulacyjnym (nazwanym SMRTCTRL), a także na fizycznych modelach robotów. Poniższa tabela w uproszczeniu przedstawia uśrednione wyniki dla zadania pokrycia terenu przez rój czterech robotów.

Kryterium Podejście wektorowe (proste) Podejście wektorowe (złożone) Podejście uczące się (ML)
Pokrycie terenu (średnie) 100% (teren idealny) 12% (teren złożony) 26.58% (teren złożony)
Pokrycie terenu (najlepszy wynik) 100% 12% 46%
Liczba kroków do celu 29 83 64
Złożoność obliczeniowa Bardzo niska Niska Bardzo wysoka
Adaptacja do przeszkód Słaba Słaba Dobra

Wyniki są jednoznaczne. Podejście wektorowe jest bezkonkurencyjne w prostych, wyidealizowanych warunkach, ale kompletnie załamuje się, gdy tylko pojawiają się komplikacje. Z kolei algorytm uczący się, mimo że średnio osiąga „tylko” 26% pokrycia, w najlepszych próbach dochodzi do 46%, co jest wynikiem znacznie lepszym. Co ważniejsze, radzi sobie w warunkach bliższych rzeczywistości.

Wnioski: Którą drogą polecimy w kosmos?

Obecnie wydaje się, że proste, lekkie algorytmy wektorowe są gotowe do wdrożenia w misjach o niższym stopniu skomplikowania – na przykład do utrzymywania formacji satelitów komunikacyjnych na orbicie. Jednak prawdziwa, autonomiczna kolonizacja i budowa baz na innych planetach będzie wymagała systemów, które potrafią się uczyć i adaptować. Przyszłość należy do sztucznej inteligencji, która pozwoli rojom robotów myśleć, uczyć się i współpracować w dynamicznym i nieprzewidywalnym kosmicznym środowisku. To nie jest już kwestia „czy”, ale „kiedy” takie inteligentne roje staną się naszymi głównymi budowniczymi w Układzie Słonecznym.


Inne horyzonty naszych badań:

  1. Dynamiczny podział zadań w heterogenicznych rojach: Jak roboty-górnicy mogą współpracować z robotami-transportowcami?

  2. Ekonomia energetyczna w systemach wielorobotowych: Stworzenie modelu „rynku energii”, gdzie roboty mogą sobie ją odsprzedawać.

  3. Ewolucyjne algorytmy nawigacji w jaskiniach marsjańskich.

  4. Architektury komunikacyjne oparte na teorii grafów dla rojów o ograniczonej łączności.

  5. Interakcja człowiek-rój: Jak astronauta może intuicyjnie zarządzać setką autonomicznych pomocników?


Pomysł na doktorat: Adaptacyjna architektura hybrydowa dla heterogenicznych rojów kosmicznych w nieznanym terenie

Temat: Opracowanie i weryfikacja hybrydowej architektury sterowania dla heterogenicznych rojów robotycznych, łączącej szybkość reakcji algorytmów wektorowych z adaptacyjnością systemów uczących się.

Cel: Stworzenie systemu, w którym rój robotów dynamicznie przełącza się między prostym trybem wektorowym (w znanym i bezpiecznym terenie w celu oszczędzania energii) a złożonym trybem uczenia maszynowego (po napotkaniu nieznanych przeszkód lub anomalii). Badania obejmowałyby stworzenie metryki decyzyjnej do autonomicznego przełączania trybów oraz opracowanie protokołu transferu wiedzy między robotami o różnych specjalizacjach (np. roboty zwiadowcze przekazują mapy terenu robotom budowlanym, które na tej podstawie adaptują swoje strategie działania). Weryfikacja odbywałaby się w zaawansowanej symulacji fizycznej oraz na platformie sprzętowej złożonej z co najmniej 10 robotów.

Rój robotów na Marsie: Jak sztuczna inteligencja pokonuje fizykę w wyścigu o kolonizację kosmosu? by
Rój robotów na Marsie: Jak sztuczna inteligencja pokonuje fizykę w wyścigu o kolonizację kosmosu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *