Potrzebujesz pomocy w doktoracie / publikacji naukowej / badaniach – napisz do nas
W czasopiśmie Nature poddano krytyce koncepcję „publikuj albo giń”, która znacząco wpłynęła na współczesny krajobraz naukowy, przyczyniając się do wielu jego obecnych wyzwań. W Polsce dodatkowo zmagamy się z problemem tzw. „punktozy”, wzmacniającej dysfunkcje związane z Impact Factorami i wskaźnikami cytowań. Powstaje pytanie, czy jesteśmy w stanie samodzielnie przezwyciężyć te mechanizmy, czy konieczne jest zbudowanie międzynarodowej koalicji na rzecz reformy systemu oceny dorobku naukowego.

Problem presji publikacyjnej („publish or perish”) oraz „punktozy” – czyli mechanizmów oceny naukowej opartej na ilości publikacji, punktach za czasopisma i wskaźnikach cytowań – to zjawiska głęboko zakorzenione w globalnym systemie nauki. Choć Polska ma swoje specyficzne absurdy (np. parametryzacja MNiSW), problem jest uniwersalny. Pytanie, czy rozwiązania mogą być lokalne, czy wymagają globalnej współpracy, jest kluczowe.
Oto analiza:
Czy poradzimy sobie sami?
- Potencjał lokalnych reform:
- Polska mogłaby zmienić kryteria ewaluacji nauki, np. rezygnując z prostego liczenia punktów za czasopisma na rzecz oceny jakościowej, uwzględniania wpływu społecznego badań czy otwartości danych.
- Przykładem są już niektóre uczelnie, które wprowadzają zasady „responsible metrics” (np. ocena monografii, współpracy z przemysłem).
- Nacisk na otwartą naukę (open access, otwarte dane) mógłby osłabić władzę komercyjnych wydawców i fetysz Impact Factor.
- Granice lokalnych działań:
- Nauka jest globalna. Nawet jeśli Polska zmieni system, polscy naukowcy nadal będą rywalizować na arenie międzynarodowej, gdzie dominują cytowania i „prestiżowe” czasopisma.
- Współpraca z zagranicznymi zespołami, granty ERC czy publikacje w „top journals” wymuszają grę według obowiązujących reguł.
- Punktoza w Polsce jest często objawem, a nie przyczyną – odzwierciedla globalną kulturę rankingów i konkurencji.
Czy potrzebny jest front międzynarodowy?
- Dlaczego tak?
- Wskaźniki jak Impact Factor (IF) to produkt globalnego rynku wydawniczego. Zmiana wymaga presji na wydawców (np. Elsevier, Springer) i reformy systemu recenzowania.
- Inicjatywy takie jak DORA (San Francisco Declaration on Research Assessment) czy Plan S (wymóg otwartego dostępu) pokazują, że współpraca międzynarodowa jest możliwa.
- Potrzebna jest zmiana kultury akademickiej: odejście od fetyszyzacji „naturek” na rzecz różnorodności form badawczych (np. preprinty, oprogramowanie, badania zaangażowane społecznie).
- Sukcesy i wyzwania:
- Holandia i Norwegia wprowadzają ocenę jakościową zamiast ilościowej.
- Unia Europejska promuje „reformę oceny nauki” w programie Horizon Europe, nagradzając otwartość i interdyscyplinarność.
- Jednak bez koordynacji między krajami jednostkowe reformy mogą utonąć w morzu globalnych rankingów (np. Szanghajski), które wciąż gloryfikują IF.
Co dalej?
- Działajmy równolegle:
- Lokalnie: Reformujmy system ewaluacji (np. mniej punktów, więcej wywiadów środowiskowych), wspierajmy otwarte repozytoria (np. CEON).
- Globalnie: Dołączajmy do inicjatyw jak DORA, budujmy koalicje na rzecz likwidacji płatnych czasopism, promujmy alternatywne metryki (np. altmetry).
- Zmiana mentalności:
- Wymaga edukacji: młodzi naukowcy powinni uczyć się, że liczy się wpływ badań, a nie liczba publikacji.
- Media i agencje grantowe muszą przestać używać IF jako „prostego miernika jakości”.
- Nie czekajmy na cud:
Nawet małe kroki – jak rezygnacja jednostek z wymogu „X punktów za habilitację” – mogą stopniowo zmieniać kulturę. Jednak bez nacisku na zmianę globalnych reguł gry, polska nauka pozostanie w pułapce półśrodków.
Podsumowanie: Sami nie przeskoczymy systemu, który jest napędzany przez globalne mechanizmy. Ale bez lokalnej odwagi i eksperymentów (np. ocena jakościowa w NCN) nie stworzymy przykładu dla innych. Potrzebna jest równoczesna rewolucja „od dołu” i „od góry” – zarówno w Polsce, jak i w ramach koalicji państw gotowych rzucić wyzwanie status quo.