Algorytmiczne odarcie z godności
Żyjemy w epoce, w której granica między cyfrowym wizerunkiem a realną osobą została bezpowrotnie zatarta. To, co kiedyś było domeną skomplikowanego fotomontażu, dziś stało się narzędziem dostępnym na jedno kliknięcie. Mówimy o zjawisku „nudify” – algorytmicznym generowaniu realistycznych, nagich wizerunków kobiet i dziewcząt na podstawie ich zdjęć w ubraniu. To nie jest niewinna „zabawa”, jak promują to twórcy tych narzędzi. To nowa, przerażająco skuteczna i głęboko raniąca forma przemocy seksualnej i psychologicznej, która dotyka ofiary na szkolnych korytarzach i w salach posiedzeń Kongresu.

Zrozumienie tego zjawiska jest dziś absolutnie kluczowe. To nie jest problem technologiczny, lecz społeczny i etyczny. Demaskuje on fundamentalną hipokryzję naszych czasów, bezradność prawa wobec postępu technologicznego oraz cynizm modelu biznesowego, który zarabia miliony na upokorzeniu i traumie. Historia czternastoletniej Franceski, wezwanej przez dyrektora szkoły, by poinformować ją, że jej fałszywe nagie zdjęcia krążą wśród rówieśników, nie jest odosobnionym przypadkiem. To symbol nowej ery cyfrowej przemocy.
Anatomia cyfrowej napaści: Jak to działa?
Proces jest przerażająco prosty, co stanowi o jego sile i powszechności.
-
Zdjęcie: Sprawca pobiera dowolne zdjęcie w pełni ubranej kobiety lub dziewczynki, najczęściej z jej publicznych profili w mediach społecznościowych.
-
Przesłanie: Zdjęcie jest wgrywane na jedną z dziesiątek stron typu „nudify” lub „undress”.
-
Algorytm: Po naciśnięciu jednego przycisku, sztuczna inteligencja analizuje zdjęcie: budowę ciała, pozę, kolor skóry.
-
Baza danych: Następnie algorytm sięga do swojej gigantycznej bazy danych treningowych. Tu leży sedno problemu. Modele generatywnej AI były trenowane na niemal wszystkim, co znajduje się w internecie. Przykładem jest zbiór LAION-5B, zawierający 5,85 miliarda obrazów, z czego około 150 milionów to treści porn%graficzne lub drastyczne, w tym materiały z wycieków z portali takich jak OnlyFans.
-
Wynik: W ciągu kilku minut AI generuje wysoce realistyczny, fałszywy nagi wizerunek ofiary, który jest niemal niemożliwy do odróżnienia od prawdziwego zdjęcia.
Skala zjawiska jest porażająca: 99% wszystkich fałszywych materiałów pornograficznych typu deepfake przedstawia kobiety i dziewczęta. W jednym tylko przypadku w Lancaster w Pensylwanii, dwóch nastolatków stworzyło 347 fałszywych, pornograficznych zdjęć i filmów przedstawiających 60 uczennic z ich szkoły, niektóre w wieku zaledwie 12 lat. Problem dotyka także osób publicznych – znaleziono 35 tysięcy fałszywych, nagich wizerunków 26 członków Kongresu USA, z czego 25 to kobiety.
Paradoks moralny i hipokryzja epoki AI
Zjawisko „nudify” obnaża głęboką, moralną sprzeczność w naszym podejściu do cyfrowej nagości i seksualności. Zestawmy dwa fakty, aby zobaczyć tę hipokryzję w pełnej krasie:
| Sytuacja | Megan Gaither, nauczycielka | Twórcy i użytkownicy stron „nudify” |
| Działanie | Założyła konto na OnlyFans, by spłacić kredyt studencki. Publikowała własne, autoryzowane treści, bez pokazywania twarzy. | Pobierają zdjęcia bez zgody i wiedzy ofiar i generują fałszywe, nagie wizerunki. |
| Konsekwencje | Została zidentyfikowana i zwolniona z pracy, ponieważ uznano, że „daje dzieciom powody do fantazjowania”. | Prowadzą lukratywny biznes, zarabiający do 36 milionów dolarów rocznie, promowany jako „zabawa”. |
| Społeczna ocena | Stygmatyzacja i utrata źródła utrzymania za konsensualne dysponowanie własnym ciałem. | Znikoma odpowiedzialność za niekonsensualne, masowe generowanie fałszywych aktów przemocy seksualnej. |
Ten paradoks pokazuje, że problemem dla społeczeństwa nie jest nagość sama w sobie, ale kobieca autonomia. Kobieta, która świadomie kontroluje swój wizerunek i na nim zarabia, jest karana. Mężczyzna, który przemocą, bez zgody, odziera kobietę z godności dla „zabawy” i zysku, działa w systemie, który mu to umożliwia i na tym zarabia.
Bezkarność wbudowana w system: Prawo, które chroni sprawcę
Reakcja systemu prawnego i technologicznego na to zjawisko jest dowodem na jego głęboką niewydolność.
-
Iluzja ochrony: W USA, po głośnej sprawie czternastoletniej Elliston Berry, wprowadzono tzw. „Take It Down Act”. Prawo to daje platformom 72 godziny na usunięcie fałszywych treści. Brzmi dobrze, ale ma fundamentalną wadę: obowiązek znalezienia i zgłoszenia treści spoczywa w całości na ofierze. Jeśli ofiara nie wie, że jej fałszywe zdjęcia krążą w sieci – a najczęściej nie wie – treści te nigdy nie zostaną usunięte. To prawo, które tworzy iluzję działania, w rzeczywistości chroniąc status quo.
-
Współudział gigantów technologicznych: Śledztwo magazynu Wired wykazało, że ten nielegalny ekosystem nie działa w próżni. Większość z 85 przeanalizowanych stron „nudify” korzysta z usług hostingowych, serwerów i systemów logowania dostarczanych przez Google, Amazon i Cloudflare. Mimo że jedynym celem tych stron jest generowanie materiałów służących do molestowania seksualnego, giganci technologiczni kontynuują świadczenie im usług, czerpiąc z tego zyski.
-
Zysk ponad bezpieczeństwo: Jak wskazuje śledztwo Indicator, strony te generują 18,5 miliona odwiedzin miesięcznie i przynoszą do 36 milionów dolarów rocznego zysku. Wobec tak lukratywnego modelu biznesowego, motywacja do samoregulacji jest zerowa.
Wnioski: To nie jest błąd systemu ale cecha systemu…
Zjawisko „nudify” nie jest technologiczną anomalią. Jest logiczną konsekwencją systemu, w którym:
-
Przemoc wobec kobiet jest trywializowana i przedstawiana jako „zabawa”.
-
Modele AI są trenowane na danych zawierających materiały pozyskane bez zgody, co jest fundamentalnym grzechem pierworodnym tej technologii.
-
Odpowiedzialność jest przerzucana z potężnych platform na bezbronne ofiary.
-
Zysk jest ważniejszy niż etyka i ludzka godność.
Cytowane w artykule słowa poetki Helen Mort, której zdjęcia zrobione w ciąży zostały „rozebrane” przez AI, oddają sedno sprawy: „To naprawdę sprawia, że czujesz się bezsilna. Jakbyś była stawiana do pionu. To komunikat: »Zobacz, zawsze możemy ci to zrobić«”. To narzędzie władzy i kontroli, a nie niewinna rozrywka. Walka z tym zjawiskiem wymaga nie tylko lepszego prawa, ale fundamentalnej zmiany w podejściu firm technologicznych, które muszą wreszcie ponieść odpowiedzialność za ekosystem, który współtworzą i na którym zarabiają.
Pomysł na doktorat
Tytuł rozprawy: „Odpowiedzialność cywilna i karna dostawców infrastruktury technologicznej (IaaS, PaaS) za szkody wyrządzone przez narzędzia generatywnej AI o jednoznacznie szkodliwym zastosowaniu: Analiza prawno-porównawcza i propozycje zmian legislacyjnych w kontekście deepfake i 'nudify’.”
Koncepcja: Praca ta wykraczałaby poza analizę odpowiedzialności twórców samych aplikacji „nudify”. Skupiłaby się na zbadaniu odpowiedzialności „głębszej warstwy” ekosystemu – firm takich jak Amazon Web Services, Google Cloud czy Cloudflare, które świadomie dostarczają kluczowych usług podmiotom o jednoznacznie nielegalnym i szkodliwym modelu biznesowym. Doktorat analizowałby obecne luki w prawie (np. w amerykańskiej Section 230 czy unijnym Digital Services Act), które pozwalają tym gigantom unikać odpowiedzialności. Celem byłoby stworzenie nowego modelu prawnego, który nakładałby na dostawców infrastruktury obowiązek należytej staranności (due diligence) i wprowadzał mechanizmy pociągania ich do współodpowiedzialności za szkody wyrządzone przez ich klientów, jeśli cel działalności tych klientów jest jawnie sprzeczny z prawem.
AI rozbiera kobiety dla zysku a technologiczni giganci udają, że nie widzą problemu by www.doktoraty.pl