Okrągły stół. Dwunastu myślicieli > filozofów, naukowców, inżynierów. Na środku leży mała kartka z jednym słowem: „cogito”. To nie jest tylko historyczna zagadka z XVII wieku. To fundamentalne pytanie, które dziś, w erze sztucznej inteligencji, neurobiologii i kryzysu tożsamości, staje się bardziej palące niż kiedykolwiek. Kto ma prawo powiedzieć „jestem”? Czy pewność własnego istnienia to niezachwiany fundament, czy może tylko użyteczna iluzja, gramatyczny trik lub przywilej, którego nie jesteśmy świadomi? Oddajmy głos ekspertom.

Scena przy stole: spór o fundamenty
Moderator: (kładzie na stole kartkę z napisem „cogito”) Kto pierwszy?
Kartezjanin (racjonalista): Zacznę brutalnie: to nie jest dedukcja typu „A więc B”. To jest akt. Gdy reflektuję, że właśnie reflektuję, trafiam na punkt nie do zdarcia: bez tego aktu nie byłoby nic dla mnie. To nie ontologia wszystkiego, tylko gwarancja minimalna – że nie mogę się mylić co do tego, iż teraz zachodzi u mnie pewna świadomość. I tyle wystarczy, by odbudować gmach wiedzy.
Empirysta (Hume’owski sceptyk): Z całym szacunkiem, gmach bez fundamentów z cegieł. W introspekcji znajduję strumień doznań, nie żadnego architekta. „Ja” jest wiązką wrażeń i nawyków kojarzenia. Samoobecność? Bardziej efekt montażu. Kiedy mówisz „akt”, słyszę tylko sumowanie chwilowych klatek.
Kantysta: Panowie, porządek. Trzeba odróżnić treść od formy. Wymóg, by „mogę dodać do każdej reprezentacji: ‘ja myślę’”, to warunek możliwości doświadczenia – jedność apercepcji. Nie dowodzi substancjalnego „ja”, ale ustanawia funkcję jednoczącą. Empirysta widzi wiązkę, racjonalista istotę – ja mówię: transcendentalna rama, bez której wiązka nie byłaby moim doświadczeniem.
Fenomenolog (Husserl/Merleau-Ponty): I wciąż omijacie ciało jak kabel zasilający pod stołem. Zanim powiem „myślę”, już kieruję się ku światu: pre-refleksyjna obecność, intencjonalność wcielona. Pierwsze jest „potrafię” – sięgam po kubek, orientuję się w przestrzeni. Świadomość nie rodzi się w próżni, lecz w byciu-w-świecie. Kartkę „cogito” podnoszę ręką, nie czystym umysłem.
Egzystencjalista (Heidegger/Sartre): Dorzucam, że nie istnieje „ja” poza projektami. Jesteśmy rozpięci między możliwością a lękiem. Autopewność? Dobra na poranek. Po południu wraca pytanie: co zrobię z tą pewnością? Bez świata innych i decyzji zostaje kabina solipsystyczna, taka wersja VR bez abonamentu.
Językowiec (Wittgenstein/Ryle): A ja proszę o gramatykę. Pierwsza osoba, czas teraźniejszy czasownika „myśleć” w zwykłym użyciu nie opiera się na dowodach – to reguła gry językowej. Zdanie brzmi jak odkrycie, a jest „wyjaśnieniem użycia”. Prywatny język odpada: nawet, by rozpoznać „to samo doświadczenie”, potrzebujesz publicznych kryteriów. Magia znika, zostaje praktyka.
Psychoanalityk (Lacan): Praktyka mówi również, że „ja” jest efektem mowy Innego. Nie panuję nad miejscem, z którego mówię; podmiot jest tam, gdzie mnie nie ma, a moje „ja” to obraz w lustrze symbolicznego porządku. Nieświadome kwestionuje triumf pewności: myśl pojawia się, ale jej autorstwo jest podejrzanie spóźnione.
Neurokognitywistka (mózg jako maszyna predykcyjna): Technicznie: mózg minimalizuje błąd przewidywania. „Ja” to model przyczynowy siebie – przydatny do stabilizacji sygnałów z ciała i świata. Autopewność jest metapredykcją o wiarygodności własnych stanów. Stabilna? Zwykle tak. Niezachwiana? Proszę spojrzeć na pacjentów po uszkodzeniach prawej półkuli, na konfabulacje, na złudzenia propriocepcji (ręka gumowa). Samowiedza to kalibracja, nie dogmat.
Behawiorysta (Skinnerowski): Kalibracja kalibracją, ale nauka chce wskaźników. „Pewność istnienia” nie ma procedury falsyfikacji. My mamy bodziec–reakcję i kontrolę zmiennych. Myśli są zachowaniem werbalnym, prywatnym epizodem, który staje się naukowy, gdy wchodzi w regularności. Reszta to metafizyka – użyteczna jak placebo, ale nie róbmy z niej protokołu.
Mnich buddyjski (anatta): W praktyce wglądu widać brak trwałego właściciela. Są procesy – oddech, odczucia, intencje – i chwytanie ich przez nawyk „to ja”. Rozluźniając chwyt, zmniejszasz cierpienie. Etyczna implikacja? Obecność i współzależność. Mniej „mam rację”, więcej uważności i współczucia. To nie negacja doświadczenia, tylko brak reifikacji osoby.
Epistemolożka feministyczna (wiedze usytuowane): Dodajmy, że idealny, bezcielesny obserwator to mit z wygodnym rodowodem. Poznanie jest usytuowane: płeć, klasa, technologia, relacje – to wszystko kształtuje perspektywę. Kartezjańska poza bywa politycznie kosztowna: legitymizuje głosy „znikąd”, które dziwnie często mówią z centrum. Uzasadnienie wymaga odpowiedzialności i dialogu, nie tylko wejrzenia w siebie.
Inżynierka AI (praktyk od modeli): Z perspektywy systemów: widzę maszynę generującą wnioski i teksty, wielką „symulację myślenia”. Czy to „bycie”? Modele potrafią prowadzić auto-referencyjne narracje bez fenomenalnego „dla mnie”. Więc samo wytwarzanie treści mentalnopodobnych nie gwarantuje podmiotowości. Jeśli na salę wjeżdża robot cytujący Kartezjusza, jeszcze nic nie wiemy o przeżyciu.
Kartezjanin (z przekąsem): Czyli wracamy do mnie: jedyne miejsce, gdzie test jest pewny, to wnętrze aktu.
Neurokognitywistka (odcina): Ale twoja pewność ma zasięg lokalny i nie przenosi się jak Wi-Fi. Z naukowego punktu widzenia to źródło hipotez, nie koniec dociekań.
Fenomenolog: A z egzystencjalnego – zaproszenie do opisu życia tak, jak się daje: przed teorią, z ciałem, z innymi.
Językowiec: I z czujnością na to, jak zdania robią nam psikusa. Czasem „głęboka prawda” to efekt gramatyki na sterydach.
Psychoanalityk (z uśmiechem): Albo symptom. Pewność bywa obroną.
Mnich: Albo przywiązaniem, które można poluzować.
Epistemolożka: Albo przywilejem, który trzeba ujawnić.
Inżynierka AI: Albo interfejsem, który warto przeprojektować.
Egzystencjalista: Albo punktem wyjścia do odpowiedzialności: skoro „ja” się wydarza – co z tym zrobię?
Mapa sporu: gdzie przebiegają linie frontu?
Dyskusja wokół „cogito” nie jest chaotyczna. Rozgrywa się na pięciu głównych, wzajemnie powiązanych frontach, które pokazują, jak różne dyscypliny podchodzą do problemu podmiotowości.
| Oś sporu | Główne stanowiska | Kluczowe pytanie |
| Status „ja” | Substancja/Akt (Kartezjanin) vs. Wiązka doznań (Empirysta) vs. Funkcja jednocząca (Kantysta) vs. Wcielenie (Fenomenolog) vs. Brak trwałego „ja” (Buddyzm) | Czym (lub kim) jest „ja”? Czy to byt, proces, funkcja, iluzja, a może coś zupełnie innego? |
| Język i dowód | Pewność introspekcyjna (Kartezjanin) vs. Reguła gry językowej (Językowiec) vs. Brak falsyfikowalności (Behawiorysta) | Jak możemy udowodnić istnienie „ja”? Czy jest to fakt do odkrycia, czy raczej sposób, w jaki używamy języka? |
| Psychologia | Model predykcyjny mózgu (Neurokognitywistka) vs. Efekt nieświadomego (Psychoanalityk) vs. Nawykowe chwytanie (Buddyzm) | Jakie mechanizmy psychologiczne i neuronalne tworzą nasze poczucie tożsamości i czy można im ufać? |
| Etyka i polityka | Punkt wyjścia do odpowiedzialności (Egzystencjalista) vs. Wiedza usytuowana i przywilej (Epistemolożka feministyczna) vs. Współzależność (Buddyzm) | Jakie są etyczne i polityczne konsekwencje naszego rozumienia „ja”? Czy kartezjańska pewność siebie jest neutralna? |
| Technologia | Symulacja myślenia (Inżynierka AI) vs. Problem świadomości fenomenalnej (spór filozoficzny) | Czy system zdolny do prowadzenia auto-referencyjnej narracji („myślę, więc jestem”) faktycznie „jest”? Jak odróżnić symulację od autentycznego przeżycia? |
Od teorii do praktyki: co z tego wynika dla nas?
Ten wielogłosowy spór to nie tylko intelektualna gimnastyka. Płyną z niego dwie niezwykle praktyczne lekcje dla każdego, kto zajmuje się badaniem człowieka lub po prostu próbuje zrozumieć siebie.
-
Łącz perspektywy: miks fenomenologii i danych obiektywnych. Zamiast wybierać między subiektywnym doświadczeniem a obiektywnym pomiarem, stosuj obie metody naraz. Słuchaj uważnie tego, jak ludzie opisują swoje stany wewnętrzne (raporty pierwszoosobowe), ale jednocześnie mierz to, co mierzalne (aktywność mózgu, tętno, ruch oczu). Sprawdzaj, kiedy i dlaczego nasze „poczucie bycia sobą” rośnie lub maleje i co je reguluje.
-
Stosuj higienę językową. Bądź bezlitośnie krytyczny wobec języka, którego używasz. Zanim ogłosisz, że coś jest „głęboką prawdą ontologiczną”, zapytaj, czy nie jest to po prostu efekt gramatyki lub definicji, którą przyjąłeś. W laboratorium, w eseju, a nawet w codziennej rozmowie, zamieniaj wielkie metafizyczne tezy na konkretne, weryfikowalne hipotezy o mechanizmach i jasne reguły użycia słów.
Kompas, który wciąż działa
„Cogito” nie jest mapą, która pokazuje każdy szczegół terytorium ludzkiej świadomości. Jest raczej jak stary, niezawodny kompas. Nie mówi nam, gdzie są wszystkie lądy, ale przypomina, że każda podróż – naukowa, egzystencjalna, etyczna – musi zacząć się od znalezienia punktu odniesienia. A potem i tak trzeba ruszyć w drogę, najlepiej z mapą ciała, języka, relacji i neuronów w ręku.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
-
Które z tych stanowisk jest dziś dominujące w nauce?
W naukach kognitywnych i neurobiologii dominuje perspektywa neurokognitywistki: „ja” jako użyteczny, ale podatny na błędy model predykcyjny tworzony przez mózg. Jednak w filozofii, psychoterapii czy naukach społecznych pozostałe głosy – od fenomenologii po epistemologię feministyczną – są równie silne i wskazują na ograniczenia czysto naturalistycznego podejścia. -
Czy sztuczna inteligencja kiedykolwiek osiągnie świadomość typu „cogito”?
To jedno z największych otwartych pytań. Inżynierka AI wskazuje, że systemy potrafią już symulować zachowania świadome (prowadzić narrację o sobie). Jednak nie mamy żadnych narzędzi, by sprawdzić, czy za tą symulacją kryje się subiektywne, fenomenalne doświadczenie („bycie kimś”). To tzw. „trudny problem świadomości”. -
Jakie praktyczne znaczenie ma spór o „cogito” np. w prawie?
Ogromne. Pytania o to, czym jest podmiot, wola, intencja i odpowiedzialność, leżą u podstaw prawa karnego i cywilnego. Jeśli „ja” jest tylko „wiązką doznań” lub modelem predykcyjnym, to jak mamy rozumieć winę? Postępy w neurobiologii już dziś zmuszają prawników do rewizji fundamentalnych założeń. -
Czy stanowisko mnicha buddyjskiego oznacza, że „ja” w ogóle nie istnieje?
Nie do końca. Buddyjska koncepcja anatta (braku-ja) nie neguje istnienia doświadczenia, myśli czy uczuć. Neguje jedynie istnienie trwałego, niezmiennego „właściciela” tych doświadczeń – monolitycznego „ja”, które stoi za wszystkimi procesami. To raczej zmiana perspektywy z „ja mam myśl” na „myśl się pojawia”. -
Dlaczego Kartezjusz jest tak często krytykowany?
Kartezjusz jest krytykowany głównie za radykalne oddzielenie umysłu od ciała (dualizm), co według wielu późniejszych filozofów (zwłaszcza fenomenologów) i naukowców było fundamentalnym błędem. Zarzuca mu się także stworzenie mitu „bezcielesnego obserwatora”, który, jak wskazuje epistemolożka feministyczna, ignoruje fakt, że każda wiedza jest tworzona z konkretnej, usytuowanej perspektywy.
Publikacje wykonane przez nas w podobnej tematyce
-
„Ja” jako model predykcyjny: Synteza bayesowskiej teorii mózgu i fenomenologii wcielonej.
-
Gramatyka podmiotowości: Analiza wittgensteinowska błędów kategorialnych w neuronaukach o świadomości.
-
Wiedze usytuowane w laboratorium: Jak czynniki społeczne i technologiczne kształtują dane kognitywistyczne.
-
Od „cogito” do „respondeo”: Etyka odpowiedzialności w erze sztucznej inteligencji i rozproszonej podmiotowości.
-
Praktyki de-reifikacji „ja”: Dialog między buddyjską psychologią a terapią poznawczo-behawioralną trzeciej fali.
Pomysł na doktorat
Tytuł: Kalibracja samowiedzy: Badanie neurofenomenologiczne mechanizmów powstawania i korygowania błędów w poczuciu sprawstwa (sense of agency) z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości.
Opis: Projekt badawczy łączyłby metody neuroobrazowania (fMRI/EEG) z precyzyjnymi raportami pierwszoosobowymi (mikrofenomenologia) w celu zbadania, jak mózg buduje i utrzymuje poczucie, że „to ja działam”. Uczestnicy byliby poddawani iluzjom w VR (np. niezgodność między ruchem ręki a awatarem), a celem byłoby zmapowanie sieci neuronalnych odpowiedzialnych za wykrywanie błędów predykcyjnych i re-kalibrację modelu „ja”.
Cogito: Kto ma dziś prawo powiedzieć "jestem"? Spór filozofów i naukowców by www.doktoraty.pl