Potrzebujesz wsparcia w analizie złożonych danych rynkowych, przygotowaniu publikacji naukowej lub zrozumieniu wpływu polityk publicznych na zachowania konsumentów? Skontaktuj się z nami. Pomagamy przekształcać skomplikowane dane w strategiczne raporty i przełomowe wnioski. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej i rozpocząć współpracę.


Każdy z nas jest konsumentem. Codziennie podejmujemy dziesiątki decyzji zakupowych, zwłaszcza jeśli chodzi o żywność. W ostatnich latach te decyzje stały się areną skomplikowanej gry, w której ścierają się trzy potężne siły: rosnące ceny w sklepach, nasze zdrowie i próby wpływania na nie przez politykę publiczną. Czy nowe, bardziej czytelne etykiety na produktach faktycznie skłaniają nas do zdrowszych wyborów? Jak rządowe programy wsparcia, takie jak bony żywnościowe, realnie zmieniają zawartość naszych koszyków? I wreszcie, jak gwałtowne szoki cenowe, jakich doświadczyliśmy podczas pandemii COVID-19, przemodelowały nasze domowe budżety?

To nie są akademickie pytania. Odpowiedzi na nie mają fundamentalne znaczenie dla naszego zdrowia, portfeli i dla skuteczności polityki publicznej wartej miliardy dolarów. Najnowsze, niezwykle dogłębne analizy ekonomiczne, wykorzystujące zaawansowane modele i ogromne zbiory danych z milionów realnych transakcji, pozwalają nam wreszcie zajrzeć za kulisy tych zjawisk i zrozumieć, co tak naprawdę kieruje naszymi wyborami. Wyniki są często zaskakujące i kontrintuicyjne.

Etykiety kontra podatki: zaskakujący bój o nasze napoje

Walka z otyłością i nadwagą to globalny priorytet. W USA, gdzie problem jest szczególnie dotkliwy, jednym z głównych winowajców są słodzone napoje. W 2020 roku wprowadzono tam zrewidowaną wersję etykiet żywieniowych (tzw. Nutrition Facts Label), które w bardziej wyrazisty sposób (większa czcionka, pogrubienie) informują o kaloryczności i, co kluczowe, o zawartości „cukrów dodanych”. Jednocześnie w niektórych amerykańskich miastach obowiązuje podatek od słodzonych napojów (SSB tax). To stworzyło unikalne, naturalne laboratorium do zbadania, co działa lepiej: informacja czy podatek?

Analiza oparta na danych ze skanerów sklepowych (realne zakupy konsumentów) przyniosła fascynujące wnioski:

  • Etykiety działają, ale subtelnie: Nowe etykiety faktycznie zmieniły zachowania konsumentów. Nie spowodowały jednak masowego odwrotu od niezdrowych napojów na rzecz zdrowych. Ich główny sukces polegał na zmniejszeniu preferencji dla produktów najbardziej ekstremalnych – napojów o superwysokiej kaloryczności i zawartości cukru.

  • Paradoks podatku cukrowego: Można by oczekiwać, że w miastach, gdzie obowiązuje podatek cukrowy, efekt nowej, bardziej czytelnej etykiety będzie silniejszy. Nic bardziej mylnego. Okazało się, że połączony efekt etykiety i podatku wcale nie zmniejszył preferencji dla niezdrowych napojów. Konsumenci w tych miastach, mimo nowej etykiety, wciąż chętnie sięgali po napoje o bardzo wysokiej kaloryczności.

  • Dobrostan konsumenta: Co ciekawe, wprowadzenie nowej etykiety zwiększyło ogólny dobrostan i nadwyżkę konsumencką (różnicę między tym, ile jesteśmy gotowi zapłacić, a ile faktycznie płacimy). Jednak ten pozytywny efekt był słabszy w miastach z podatkiem cukrowym.

Wniosek: Sama informacja na etykiecie, choć pomocna, to za mało, by w pojedynkę wygrać walkę ze złymi nawykami żywieniowymi, zwłaszcza w złożonym otoczeniu regulacyjnym. Interwencje informacyjne i fiskalne mogą wchodzić w nieoczekiwane interakcje.

Zastrzyk gotówki dla najuboższych: jak pandemia zmieniła wydatki na żywność

W latach 2020-2021, w odpowiedzi na kryzys wywołany pandemią, w USA znacząco zwiększono wysokość świadczeń w ramach programu wsparcia żywieniowego SNAP (potocznie znanego jako bony żywnościowe). Dało to unikalną możliwość zbadania, jak dodatkowe środki przeznaczone na żywność wpływają na realne wydatki gospodarstw domowych.

Dzięki quasi-eksperymentalnej metodzie porównującej gospodarstwa objęte programem SNAP z precyzyjnie dobraną grupą kontrolną, uzyskano następujące wyniki:

  • Więcej pieniędzy na zdrowszą żywność: Zwiększone świadczenia spowodowały, że gospodarstwa domowe wydawały średnio o 10,52 dolara tygodniowo więcej na jedzenie w domu. Co najważniejsze, wzrost ten nie był równomierny. Największy przyrost odnotowano w kategoriach:

    • Mięso, drób i ryby: +6,21 dolara tygodniowo.

    • Świeże owoce i warzywa: +2,63 dolara tygodniowo.

  • Brak zmian w innych kategoriach: Co ciekawe, zwiększone środki nie wpłynęły znacząco na wydatki na nabiał, pieczywo, zboża czy napoje bezalkoholowe.

  • Krańcowa skłonność do konsumpcji (MPC): Z każdego dodatkowego dolara otrzymanego w ramach SNAP, około 21 centów było przeznaczanych na jedzenie w domu. Jest to kluczowa dana dla ekonomistów, potwierdzająca, że wsparcie w naturze (jak bony) jest efektywnym sposobem na zwiększenie wydatków na dany cel.

Wniosek: Zwiększanie świadczeń żywnościowych realnie poprawia strukturę wydatków, kierując je w stronę produktów o wyższej wartości odżywczej (źródła białka, witamin). Jednak aby w pełni zrealizować cele polityki zdrowotnej, być może potrzebne są bardziej ukierunkowane mechanizmy promujące zbilansowaną dietę we wszystkich kategoriach.

W szponach inflacji: jak szok cenowy wpłynął na nasze decyzje

Rok 2020 przyniósł gwałtowny wzrost cen żywności, największy od 40 lat. Ten szok cenowy był potężnym testem dla budżetów domowych. Analiza danych z tego okresu pozwoliła odkryć, jak elastyczne (lub nie) są nasze wydatki na jedzenie.

  • Jedzenie w domu (inelasticzne dochodowo): Zgodnie z prawem Engla, wydatki na jedzenie w domu są stosunkowo mało wrażliwe na zmiany dochodu. 10% wzrost dochodu przekładał się na zaledwie 1,4% wzrost prawdopodobieństwa zakupu jedzenia. To podstawowa potrzeba, z której rezygnujemy w ostateczności.

  • Jedzenie poza domem (elastyczne dochodowo): Tutaj sytuacja jest inna. 10% wzrost dochodu to aż 9,6% wzrost skłonności do jedzenia na mieście. To dobro luksusowe, na które pozwalamy sobie, gdy nas na to stać.

  • Szokująca elastyczność cenowa: Najważniejsze odkrycie dotyczy jednak reakcji na ceny. W normalnych warunkach popyt na żywność jest cenowo nieelastyczny. Jednak w warunkach szoku z 2020 roku stało się inaczej.

    • 1% wzrost ogólnego wskaźnika cen żywności powodował aż 7,78% spadek prawdopodobieństwa wydawania pieniędzy na jedzenie (w ogóle).

    • W przypadku jedzenia poza domem (FAFH) reakcja była jeszcze silniejsza: 1% wzrost cen to aż 20,93% spadek skłonności do zakupu.

Wniosek: W czasach gwałtownej inflacji konsumenci reagują na ceny żywności znacznie gwałtowniej, niż sugerują to modele oparte na stabilnych warunkach. Stajemy się niezwykle wrażliwi cenowo, drastycznie ograniczając wydatki, zwłaszcza te uznawane za luksusowe, jak jedzenie na mieście.

Ceny żywności, etykiety, zasiłki w USA: dlaczego twoje zakupy w sklepie są bardziej skomplikowane, niż myślisz? by
Ceny żywności, etykiety, zasiłki w USA: dlaczego twoje zakupy w sklepie są bardziej skomplikowane, niż myślisz?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *