🌟 Co badacze chcieli rozwiązać

Od ponad 60 lat w językoznawstwie dominuje pogląd, że gramatyka to rodzaj „maszyny” lub „programu” w naszym umyśle, który generuje wszystkie poprawne zdania danego języka. To podejście, zwane gramatyką generatywną, napotyka jednak na kilka fundamentalnych problemów:

  1. Sztywność oceny: Zakłada, że zdanie jest albo w 100% poprawne, albo w 100% błędne. Nie wyjaśnia, dlaczego intuicyjnie czujemy, że zdanie „Oni poszli do kina” jest tylko trochę niepoprawne w mowie potocznej, podczas gdy „Kina do poszli oni” jest kompletnie bez sensu.

  2. Problem z nowymi słowami: Skoro gramatyka opiera się na istniejącym słowniku, to jak to możliwe, że potrafimy zrozumieć strukturę i ocenić poprawność gramatyczną zdań zawierających słowa-neologizmy lub słowa bezsensowne (np. z wiersza „Jabberwocky” Lewisa Carrolla: „Było smaszno, a ślipkie skrątwy wiercioły i dryndały w dal”)? Taka „maszyna” nie powinna być w stanie przetworzyć tych zdań.

  3. Spór o nieskończoność: Podejście generatywne zmusza do przyjęcia, że język jest albo skończony (ma ograniczoną liczbę zdań), albo nieskończony (dzięki mechanizmom takim jak zagnieżdżanie zdań, np. „Wiem, że myślisz, że ona wie…”). Doprowadziło to do ogromnych i – zdaniem autora – jałowych sporów o to, czy języki, które wydają się nie mieć takich mechanizmów (np. język Pirahã z Amazonii), w ogóle pasują do definicji ludzkiego języka.

Celem pracy jest zaproponowanie alternatywnego sposobu myślenia o gramatyce, który rozwiązuje te problemy.

🧪 Co zrobili

Autorzy nie przeprowadzili eksperymentów z udziałem ludzi, lecz dokonali głębokiej analizy teoretycznej.

  1. Zidentyfikowali wady dominującej teorii: Dokładnie opisali konsekwencje myślenia o gramatyce jako o systemie generującym zdania.

  2. Zaproponowali nową koncepcję: Przedstawili alternatywny model, zwany składnią modelowo-teoretyczną (MTS). Zamiast „fabryki zdań”, gramatyka jest tu rozumiana jako zbiór warunków (ograniczeń) lub reguł, które dana struktura językowa musi spełnić.

  3. Pokazali, jak to działa: Wyjaśnili, że w ramach MTS zdanie jest poprawne gramatycznie, jeśli jego struktura spełnia wszystkie warunki z listy. Jeśli narusza jeden lub więcej warunków, jest niepoprawne. Co ważne, można precyzyjnie określić, które warunki zostały złamane i ile ich było, co naturalnie prowadzi do stopniowalnej oceny poprawności.

🧩 Kluczowe odkrycia

Główne tezy i wnioski płynące z tej nowej propozycji to:

  • Gramatyka to „lista kontrolna”, a nie „fabryka”: Zmiana perspektywy z generowania na weryfikację (sprawdzanie warunków) lepiej oddaje to, jak faktycznie posługujemy się językiem. Nasz umysł nie tyle „produkuje” zdania, co raczej ocenia ich poprawność na podstawie znanych mu zasad.

  • Stopniowalność błędów jest naturalna: Model MTS z łatwością wyjaśnia, dlaczego niektóre błędy gramatyczne są „gorsze” od innych. Złamanie jednego drobnego warunku (np. zła końcówka fleksyjna) czyni zdanie lekko niepoprawnym, podczas gdy naruszenie fundamentalnej zasady szyku zdania skutkuje kompletnym brakiem zrozumienia.

  • Gramatyka jest niezależna od słownika: Nasza zdolność do rozumienia zdań z nowymi słowami przestaje być tajemnicą. Zasady strukturalne (np. „rzeczownik w tej pozycji musi być w bierniku”) mogą być spełnione, nawet jeśli konkretne słowo jest nam nieznane. Oceniamy poprawność struktury, a nie zawartość słownika.

  • Problem nieskończoności języka znika: W ramach MTS gramatyka opisuje tylko warunki, jakie muszą spełniać zdania. Nie ma znaczenia, czy istnieje tysiąc, czy nieskończenie wiele zdań, które te warunki spełniają. To, czy dany język (jak Pirahã) pozwala na zagnieżdżanie zdań, staje się zwykłym faktem opisowym na temat tego języka, a nie fundamentalnym kryterium „ludzkości” języka.

📣 Dlaczego ma to znaczenie i dla kogo

Ta teoretyczna praca ma bardzo praktyczne implikacje:

  • Dla językoznawców: Oferuje nowe, potężne narzędzie do opisu języków, które pozwala wyjść z impasu w niektórych wieloletnich debatach.

  • Dla twórców sztucznej inteligencji: Model MTS jest idealny do tworzenia bardziej „ludzkich” systemów AI (np. chatbotów, tłumaczy). Zamiast odrzucać polecenie z drobnym błędem gramatycznym, system oparty na MTS mógłby je zrozumieć, identyfikując, który warunek został naruszony i korygując go.

  • Dla nauczycieli języków: Koncepcja „listy kontrolnej” pozwala na znacznie precyzyjniejsze nauczanie. Zamiast mówić uczniowi „to jest błąd”, można wskazać: „naruszyłeś zasadę X dotyczącą przypadka, ale zasady Y i Z dotyczące szyku zdania są zachowane”.

  • Dla filozofów: Zmienia postrzeganie tego, czym jest „znajomość języka”. Może nie polega ona na posiadaniu w umyśle „maszyny do generowania”, lecz na opanowaniu zbioru kryteriów oceny.

🧠 W prostych słowach

Wyobraź sobie, że dotychczasowa teoria (gramatyka generatywna) opisuje język jak fabrykę klocków LEGO, która ma instrukcje do budowy tylko określonych modeli i używa tylko określonego zestawu klocków. Jeśli spróbujesz użyć klocka spoza zestawu, maszyna się zacina. Model można zbudować albo idealnie, albo wcale.

Nowa propozycja (MTS) to inspektor budowlany z listą kontrolną. Inspektor niczego nie buduje. Przychodzi do gotowego budynku (zdania) i sprawdza go pod kątem zgodności z przepisami: „Czy fundamenty są solidne? Czy ściany trzymają pion? Czy dach jest szczelny?”. Budynek może mieć drobne usterki (jeden niespełniony warunek) albo być kompletną ruiną (wiele naruszeń). Inspektor może nawet ocenić budynek zrobiony z dziwnych, nowych materiałów, o ile spełnia on podstawowe zasady konstrukcyjne. Ten drugi model znacznie lepiej opisuje, jak my, ludzie, oceniamy zdania.

Rewolucja w syntaktyce: Jak modelowa teoria niszczy dogmaty Chomsky'ego by
Rewolucja w syntaktyce: Jak modelowa teoria niszczy dogmaty Chomsky’ego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *