Świat nauki w swojej idealistycznej wizji powinien być czystą merytokracją. Najlepsze pomysły i najzdolniejsi badacze powinni otrzymywać finansowanie, które pozwoli im dokonywać przełomowych odkryć. Ale czy na pewno tak jest? Co, jeśli system ma wbudowany mechanizm, który sprawia, że sukces staje się samonapędzającą się maszyną, a jedna, wczesna porażka – nawet minimalna – może zaważyć na całej karierze? Zrozumienie, jak naprawdę działa mechanizm finansowania nauki, to nie tylko kwestia akademickiej ciekawości. To pytanie o sprawiedliwość, efektywność i o to, czy przez systemowe błędy nie tracimy potencjalnie genialnych umysłów.
Dwa mity o sukcesie i porażce w nauce
W środowisku naukowym od lat krążą dwie, pozornie sprzeczne ze sobą, anegdotyczne prawdy dotyczące starania się o granty badawcze:
-
„Efekt Świętego Mateusza”: Ta biblijna zasada („Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane”) sugeruje, że naukowcy, którzy zdobędą finansowanie na wczesnym etapie kariery, mają znacznie większe szanse na kolejne granty w przyszłości. Wczesny sukces działa jak kula śniegowa.
-
„Co cię nie zabije, to cię wzmocni”: Zgodnie z tym porzekadłem, wczesna porażka w staraniu się o grant może zahartować badacza. Zmusza go do cięższej pracy, udoskonalenia projektu i w rezultacie prowadzi do jeszcze większych sukcesów w przyszłości.
Która z tych prawd jest bliższa rzeczywistości? A może obie działają jednocześnie? Odpowiedź na to pytanie ma fundamentalne znaczenie dla tego, jak fundatorzy powinni projektować swoje systemy oceny wniosków.
Największe badanie w historii rozstrzyga spór
Aby raz na zawsze rozstrzygnąć tę kwestię, międzynarodowy zespół badaczy zrzeszonych w Research on Research Institute (RoRI) przeprowadził największe w historii badanie tego typu. To nie były już anegdoty, a twarda analiza danych.
Naukowcy zebrali i przeanalizowali gigantyczny zbiór informacji, co najlepiej obrazuje poniższa tabela:
| Skala badania | Liczba |
| Przeanalizowane wnioski grantowe | ponad 100 000 |
| Programy finansowania | 14 |
| Organizacje finansujące badania | 6 |
| Kraje objęte badaniem | 4 |
Było to możliwe dzięki unikalnej platformie Funder Data Platform, która pozwala na bezpieczne i poufne udostępnianie i analizowanie danych z różnych instytucji finansujących na całym świecie.
Werdykt: „Efekt Świętego Mateusza” jest faktem
Wyniki badania nie pozostawiają wątpliwości. Dowody na istnienie „Efektu Świętego Mateusza” znaleziono we wszystkich badanych krajach i u wszystkich fundatorów. Wczesny sukces w zdobyciu grantu jest silnym prognostykiem przyszłych sukcesów.
Co jednak najciekawsze, badanie ujawniło mechanizm stojący za tym zjawiskiem. Nie chodzi o to, że recenzenci faworyzują osoby, które już wcześniej dostały grant. Główny powód jest znacznie prostszy: naukowcy, którzy raz zdobyli finansowanie, w przyszłości składają znacznie więcej kolejnych wniosków. Sukces dodaje im pewności siebie, zasobów i motywacji do dalszego starania się o środki.
A co z porażką? Czy na pewno nas wzmacnia?
Badanie brutalnie obaliło drugi mit. Znaleziono bardzo niewiele dowodów na to, by zasada „co cię nie zabije, to cię wzmocni” miała zastosowanie w świecie grantów.
Aby dogłębnie to zbadać, naukowcy porównali osoby, które minimalnie przegrały rywalizację o grant („near misses”) z tymi, które minimalnie ją wygrały („near hits”). Obie grupy miały projekty o porównywalnej, wysokiej jakości. Analiza pokazała, że osoby, których wniosek początkowo odrzucono, a które złożyły go ponownie, osiągały w późniejszym czasie wyższy wskaźnik cytowań.
Czy to dowód na wzmacniającą moc porażki? Niestety nie. Jest to najprawdopodobniej wynik błędu selekcji (ang. selection bias). Dzieje się tak, ponieważ tylko ci naukowcy, których badania mimo braku grantu i tak dobrze się rozwijały (i zdobywały cytowania), decydowali się na ponowne złożenie wniosku. Ci, którym brak finansowania podciął skrzydła, po prostu zniknęli z systemu i nie wzięli udziału w kolejnej rundzie. Nie widzimy więc całej grupy „przegranych”, a jedynie tych, którzy przetrwali.
Co to oznacza dla przyszłości nauki? Jak naprawić system?
Skoro wiemy, że wczesna porażka, nawet spowodowana pechem, może eliminować z gry utalentowanych ludzi, musimy działać. Badacze sugerują konkretne rozwiązania:
-
Lepsza komunikacja: Fundatorzy nie powinni ograniczać się do suchej informacji „wniosek odrzucony”. Powinni informować autorów wysoko ocenionych projektów, jak blisko byli sukcesu, i zachęcać ich do poprawy wniosku i ponownej próby.
-
Finansowanie pomostowe („bridge funding”): Instytucje naukowe i fundatorzy mogliby oferować niewielkie środki na przetrwanie dla utalentowanych, ale „pechowych” naukowców. Pozwoliłoby im to rozwijać swoje pomysły i przygotować się na kolejny konkurs.
-
Wsparcie w rozwoju kariery: Mentoring i pomoc w doskonaleniu wniosków dla osób z grupy „near miss” mogłyby znacząco zwiększyć ich szanse w przyszłości.
Te rozwiązania stają się jeszcze ważniejsze w kontekście nowych trendów w finansowaniu, takich jak częściowa randomizacja, gdzie granty spośród grupy bardzo dobrych wniosków („near miss” i „near hit”) są przyznawane w drodze losowania. W takim systemie wsparcie dla tych, którym nie dopisało szczęście, jest absolutnie kluczowe.
Efekt św. Mateusza w nauce: Jak wygrana w totolotku grantowym decyduje o karierze by www.doktoraty.plJak podsumowuje dyrektor RoRI, James Wilsdon, te odkrycia pokazują, jak ważne jest opieranie polityki naukowej na twardych danych, a nie na „przeczuciach i aforyzmach”. Tylko w ten sposób możemy zbudować bardziej sprawiedliwy i efektywny system, który będzie wspierał najlepszą naukę.