Zmagasz się z własną pracą naukową? Potrzebujesz świeżego spojrzenia na złożony temat? Skontaktuj się i przekujmy Twoje wyzwania w przełomowe badania

Zacznijmy od kluczowej kwestii: dlaczego ten temat jest dzisiaj tak ważny? Żyjemy w czasach, w których racjonalne, oparte na danych argumenty zdają się tracić na znaczeniu w debacie publicznej. Jesteśmy świadkami gwałtownego wzrostu siły politycznej ruchów, które operują prostymi, emocjonalnymi narracjami, często odwołującymi się do tożsamości narodowej, lęku przed „obcym” i nostalgii za wyidealizowaną przeszłością. Zrozumienie, dlaczego te opowieści są tak skuteczne, podczas gdy apele do rozsądku pozostają bez echa, jest jednym z największych wyzwań współczesnej polityki. Klucz do tej zagadki leży w potężnym, choć często lekceważonym pojęciu: micie politycznym.


Mit – nie bajka, lecz fundament polityki

W potocznym rozumieniu „mit” to synonim kłamstwa lub przestarzałej bajki. Jednak w naukach społecznych i filozofii politycznej jego znaczenie jest znacznie głębsze. Mit polityczny to fundamentalna, wizjonerska opowieść, która nadaje społeczeństwu system wartości, poczucie sensu i symboliczną tożsamość. To narracja, która odpowiada na podstawowe pytania egzystencjalne: Kim jesteśmy? Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?

Nauka i racjonalizm doskonale wyjaśniają, jak działa świat. Potrafią opisać procesy fizyczne i społeczne z niezwykłą precyzją. Nie są jednak w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego te procesy mają dla nas znaczenie. Nie nadają sensu ludzkiemu życiu, cierpieniu czy wspólnocie. Tę właśnie lukę wypełnia mit.

Współczesna polityka, zwłaszcza w tradycji liberalnej, od czasów Oświecenia dążyła do wyeliminowania mitu z życia publicznego. Myśliciele tacy jak Jürgen Habermas czy John Rawls budowali wizje polityki opartej na racjonalnej debacie i deliberacji, gdzie „irracjonalne” emocje i mityczne opowieści są postrzegane jako zagrożenie dla demokracji. Jednak historia pokazuje, że mitu nie da się usunąć. On jedynie zmienia formę. Jak argumentował Emilio Gentile, w epoce nowożytnej byliśmy świadkami nie tyle sekularyzacji, co sakralizacji polityki. Miejsce Boga i tradycyjnej religii zajęły nowe, świeckie obiekty czci: naród, rewolucja, partia, lud. Rewolucja francuska czy amerykańska, z ich panteonem bohaterów (Ojców Założycieli), świętymi tekstami (Deklaracja Praw Człowieka, Konstytucja) i rytuałami, stały się potężnymi „świeckimi religiami”, tworzącymi nowe mity założycielskie.

Pułapka racjonalizmu i próżnia, którą wypełnia strach

Uparta próba budowania polityki wyłącznie na fundamencie rozumu i procedur doprowadziła do powstania symbolicznej próżni. Neoliberalizm, dominująca ideologia ostatnich dekad, sam stał się swoistym „antymitem” – mitem instrumentalnej racjonalności, który jednak aktywnie niszczył tradycyjne więzi społeczne. Hasło Margaret Thatcher: „nie ma czegoś takiego jak społeczeństwo, są tylko jednostki i rodziny” jest tego doskonałym przykładem.

Jak diagnozował Zygmunt Bauman w koncepcji „płynnej nowoczesności”, ten proces doprowadził do rozpadu stabilnych wspólnot i tożsamości, pozostawiając jednostki w stanie ciągłej niepewności i lęku. I to właśnie w tę próżnię z ogromną siłą wkraczają dziś inne, znacznie bardziej niebezpieczne mity.

Współczesne ruchy nacjonalistyczne i ksenofobiczne oferują proste i niezwykle pociągające rozwiązanie problemu niepewności. Tworzą one mit wspólnoty opartej na etnicznej lub kulturowej tożsamości, zjednoczonej przeciwko wspólnemu wrogowi – imigrantowi, uchodźcy, mniejszości. Przykład kampanii na rzecz Brexitu w 2016 roku jest tu niezwykle pouczający. Strona racjonalna, oparta na argumentach ekonomicznych, przegrała z potężną, nostalgiczną opowieścią o odzyskaniu kontroli i suwerenności przez „prawdziwych Brytyjczyków” oraz obronie przed „innymi”. Mit okazał się silniejszy niż kalkulacja.

Czy mit musi być konserwatywny? Spojrzenie na strukturę opowieści

Najpoważniejszy zarzut wobec mitu, sformułowany przez Rolanda Barthes’a, głosi, że jest on z natury konserwatywny. Według Barthes’a, funkcja mitu polega na naturalizacji – przedstawianiu tego, co historyczne i społecznie skonstruowane (np. porządek burżuazyjny), jako wieczne, naturalne i niepodważalne. Mit zamienia historię w naturę, uniemożliwiając krytyczne myślenie i wyobrażenie sobie alternatywy.

Jednak głębsza analiza struktury mitu, inspirowana pracami Claude’a Lévi-Straussa i Jacques’a Derridy, pokazuje, że nie jest on monolityczną, zamkniętą strukturą. Mit nie posiada jednego, stałego centrum czy ostatecznego znaczenia. Jest raczej siecią relacji, otwartą na „grę” interpretacji i reinterpretacji. Oznacza to, że mity nie są jedynie dogmatami narzucanymi odbiorcom. Mogą być przejmowane, przekształcane i wykorzystywane do zupełnie nowych, nawet wywrotowych celów.

Ta „plastyczność” mitu jest kluczowa. Pokazuje, że opowieści polityczne nie muszą służyć jedynie utrwalaniu status quo. Mogą stać się narzędziem emancypacji.

Mit demokracji – odrodzenie z popiołów?

Jeśli lewica i siły postępowe chcą skutecznie przeciwstawić się fali nacjonalistycznego populizmu, nie mogą ograniczać się do obrony racjonalizmu. Muszą stworzyć własną, potężną i pociągającą kontr-narrację. Tą narracją może być odnowiony mit demokracji.

Nie chodzi tu jednak o demokrację rozumianą jako zestaw procedur i instytucji. Chodzi o demokrację w radykalnym, pierwotnym sensie, inspirowanym myślą Jacques’a Rancière’a. W tej wizji demokracja to nie jest stabilny system rządów, ale nieustanny proces walki. To polityczna praktyka „części, która nie ma udziału” – tych, którzy są wykluczeni z istniejącego porządku, a którzy domagają się bycia usłyszanymi i policzonymi.

Demokracja dla Rancière’a to dyssensus – zakłócenie panującego porządku („porządku policyjnego”), które ujawnia jego arbitralność i tworzy przestrzeń dla nowych podmiotów politycznych. Ruchy takie jak Occupy Wall Street z hasłem „Jesteśmy 99%” czy inne globalne protesty domagające się „prawdziwej demokracji” są właśnie ucieleśnieniem tego mitu.

Taki mit demokracji:

  1. Jest inkluzywny: Opiera się na uniwersalnej idei „ludu” i równości, a nie na wykluczającej tożsamości etnicznej czy narodowej.

  2. Jest dynamiczny i otwarty: Nie dąży do stworzenia ostatecznej utopii, ale celebruje ciągły proces walki i rekonfiguracji porządku. To chroni go przed dogmatyzmem.

  3. Dostarcza motywacji: Ukierunkowuje gniew i frustrację wywołaną nierównościami nie przeciwko „innym”, ale przeciwko systemowym niesprawiedliwościom, dając nadzieję na stworzenie lepszej przyszłości.

Polityka bez mitu jest nie tylko nieskuteczna, ale i niemożliwa. Oddanie pola mitologii siłom reakcyjnym jest strategicznym błędem. Wyzwaniem dla sił postępowych jest stanie się na powrót „poetami polityki”, którzy potrafią tworzyć nowe, inspirujące opowieści. Nie o bogach i królach, ale o zwykłych ludziach i ich niezwykłej mocy do zmieniania świata.


Pomysł na doktorat

Tytuł: Mit, Dyssensus i Nowa Lewica: Analiza mitotwórczej roli ruchów społecznych w post-neoliberalnej Europie na przykładzie protestów klimatycznych i ruchów miejskich.

Problem badawczy: W jaki sposób współczesne ruchy społeczne (np. Extinction Rebellion, ruchy na rzecz prawa do miasta) konstruują i wykorzystują „mit polityki demokratycznej” w ujęciu Rancière’a, aby rzucić wyzwanie zarówno dominującej logice neoliberalnej, jak i rosnącym w siłę narracjom nacjonalistycznym?

Hipoteza: Wspomniane ruchy nie są jedynie formą politycznego sprzeciwu, ale aktywnie angażują się w proces „mitotwórstwa”. Tworzą one symboliczną ramę (opartą na pojęciach „ludu”, „planety”, „przyszłych pokoleń”), która pozwala na artykulację podmiotowości politycznej „części, która nie ma udziału” i zakłócenie istniejącego „porządku policyjnego” (definiowanego przez interesy kapitału i państw narodowych).

Metodologia:

  1. Analiza dyskursu: Badanie manifestów, haseł, materiałów wizualnych i narracji w mediach społecznościowych ruchów.

  2. Etnografia cyfrowa i obserwacja uczestnicząca: Analiza form organizacyjnych (np. zgromadzeń ludowych) i praktyk symbolicznych (np. akty nieposłuszeństwa obywatelskiego).

  3. Wywiady pogłębione: Rozmowy z aktywistami na temat ich motywacji, celów i rozumienia własnych działań.

  4. Analiza porównawcza: Zestawienie strategii mitotwórczych różnych ruchów w różnych kontekstach narodowych (np. w Polsce, Niemczech, Francji).

Oczekiwany wkład: Praca wniesie wkład w teorię mitu politycznego, stosując ramy teoretyczne (Rancière, Bauman, Barthes) do analizy empirycznej współczesnych zjawisk. Pokaże, w jaki sposób mitologia jest żywym i kluczowym elementem strategii politycznej, a nie tylko reliktem przeszłości.

Polityka to nie Excel. Dlaczego mity, a nie fakty, rządzą światem i jak to wykorzystać? by
Polityka to nie Excel. Dlaczego mity, a nie fakty, rządzą światem i jak to wykorzystać?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *